Rocznica śmierci Emanuela Ringelbluma

Ringelblum nie nosił granatów, nie wziął do ręki pistoletu, nie walczył w powstaniu. W geście równie heroicznego oporu wykorzystywał całą swą wiedzę i determinację.

Wide  78b5469
Olga Zienkiewicz

10 marca mija rocznica śmierci Emanuela Ringelbluma, rozstrzelanego w 1944 w ruinach warszawskiego getta. Emanuel Ringelblum? Brzmi egzotycznie i chyba mało komu coś mówi, poza kręgami historyków zajmujących się Zagładą. Wśród nich Ringelblum jako inicjator i twórca Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego ma opinię bohatera najwyższej rangi. 

Na czym polega to nietypowe bohaterstwo, co było przedtem? 

Był Buczacz, w którym w 1900 roku Ringelblum się urodził, Nowy Sącz, w którym skończył państwowe gimnazjum (to one właśnie zapewniały przed wojną najlepsze, świeckie wykształcenie), a potem Warszawa, w której chciał studiować medycynę. Z naszego punktu widzenia to dobrze, że uniemożliwił mu to numerus clausus, czyli ograniczenia w przyjmowaniu Żydów na niektóre studia, i Ringelblum musiał zadowolić się historią, ale dla niego było to dotkliwe rozczarowanie i naoczny dowód istniejącej dyskryminacji.

Jako historyk badał dawne dzieje Żydów warszawskich, ale na życie musiał zarabiać jako nauczyciel, pisał dla prasy, udzielał się społecznie na kursach dla analfabetów, z niesamowitą energią pracował na wielu polach. Związał się z socjalistyczno-syjonistyczną partią Poalej Syjon–Lewicą, której ideały, takie jak walka o poprawę losu rzesz niewykształconych żydowskich robotników (znacznie mu bliższa niż plan budowy żydowskiego domu/ojczyzny w odległej Palestynie), miłość do jidysz i silne poczucie moralnej odpowiedzialności ukształtowały go jako historyka i przywódcę. Mimo narastającego antysemityzmu był optymistą przekonanym w latach 30. XX wieku, że Żydzi w Polsce mają przyszłość, wierzył, że historia Żydów w Polsce stanowi integralną część dziejów Polski.

Jedno z ważniejszych doświadczeń organizacyjnych, tak przydatnych w getcie przy tworzeniu i prowadzeniu Oneg Szabat, zdobył w 1938 w Zbąszyniu, gdzie pojechał pracować podczas akcji pomocy żydowskim obywatelom polskim wysiedlonym z Niemiec.

Pod koniec sierpnia 1939 Ringelblum znajdował się w Genewie na Kongresie Syjonistycznym. W momencie ogłoszenie informacji o pakcie Ribbentrop-Mołotow, co oznaczało nieuchronną wojnę, pochodzący z Polski uczestnicy zaproponowali mu pozostanie w Szwajcarii. Ringelblum był jednak tak zakorzeniony w Polsce, tak pochłonięty problemami społeczności żydowskiej w kraju i poczuciem obywatelskiego obowiązku, że zdecydował się na natychmiastowy powrót. 

Od września 1939 Ringelblum sprawował ważną funkcję w Żydowskiej Samopomocy Społecznej. Już w październiku 1939 dostrzegł potrzebę wszechstronnego dokumentowania życia Żydów pod okupacją hitlerowską. W 1940 zawiązał się pod kierownictwem Ringelbluma zespół ludzi, którzy w ścisłej tajemnicy przystąpili do dzieła. Zespół pracował pod kryptonimem Oneg Szabat („radość szabatu”), ze względu na to, że ich zakonspirowane spotkania odbywały się w soboty.

Działalność Oneg Szabat nie ograniczała się do prostego zbierania dostępnych materiałów, jak urzędowe obwieszczenia, plakaty czy nawet prywatne listy, zapiski i fotografie. Ankieterzy i badacze przeprowadzali wywiady, głównie z uciekinierami z innych stron Polski, zbierali wypracowania dzieci, pisali reportaże, i wiele innych form dokumentów dokumentujących Zagładę. 

Niemcy realizowali swój plan ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, a równolegle członkowie Oneg Szabat — nękani jak wszyscy inni głodem i chorobami, dziesiątkowani egzekucjami i deportacjami — nie ustawali w swojej pracy aż do wiosny 1943. Z ponad 60-osobowego zespołu przeżyło zaledwie troje ludzi. Przed śmiercią zdołali ukryć tysiące dokumentów w bańkach po mleku i blaszanych skrzynkach.

W lutym 1943 Emanuel Ringelblum zdecydował się ukryć z żoną Jehudis i synem Urim po aryjskiej stronie, w bunkrze „Krysia” przy ul. Grójeckiej 81, gdzie napisał m.in. swoją książkę Stosunki polsko-żydowskie w latach II wojny światowej. Ciągle jednak wyprawiał się stamtąd do getta, radzić nad sposobami ratowania innych, starając się szczególnie pomóc w ratowaniu żydowskich dzieci, zapewne także nadzorować ukrywanie kolejnych części Archiwum. Udał się do getta w przeddzień powstania i w czasie walk dostał się w ręce Niemców, którzy deportowali go do obozu Trawniki. Dzięki akcji polskich i żydowskich działaczy podziemia został stamtąd wyprowadzony w przebraniu kolejarza i wrócił na Grójecką.

7 marca 1944 w wyniku polskiej denuncjacji Gestapo zabrało do więzienia na Pawiaku ponad 30 ukrywających się tam Żydów wraz z ich polskimi opiekunami. Działacze podziemia zdołali skontaktować się z Ringelblumem i zaproponowali mu ratunek. Nie byli jednak gotowi wyprowadzić z Pawiaka jego rodziny, wobec czego Ringelblum odmówił.

Wszyscy zostali po trzech dniach rozstrzelani w ruinach getta.

Ringelblum nie nosił granatów, nie wziął do ręki pistoletu, nie walczył w powstaniu. W geście równie heroicznego oporu wykorzystywał całą swą wiedzę i determinację, by przyszłe pokolenia poznały prawdę o zbrodniach niemieckich i o ostatnich chwilach społeczności polskich Żydów


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem