List od Pani Genowefy z Wilna

Zwracam się z prośbą, czy można byłoby ustalić nazwiska i imiona tych rodzin, które są na zdjęciach i jak potoczył się ich los, czy ktoś przeżył, czy są po nich potomkowie albo krewni? Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc.

Wide wilno mapa
Vilnius City Plan 1921

Ta rodzina narodowości żydowskiej przed II wojną światową zamieszkiwała w mieście Wilno na ulicy Zarzecze nr domu 19, w tej chwili to jest Litwa miasto Vilnius, ulica Użupio. Właścicielem tego domu, jak na zdjęciu widoczne, był mąż z żoną, która trzyma na kolanach córeczkę.

Rodzinne zdjęcie, właściciel B. Bernsztein z żoną i dorosłą córką. Zdjęcia nie mają daty i opisu i nie pamiętam imion i nazwisk tej rodziny. Zdjęcia otrzymał na pamiątkę od właściciela mój ojciec z żoną Marią. Rodzice mieszkali i pracowali u tego właściciela, ojciec jako dozorca. W tej chwili zdjęcia są w moim posiadaniu. Właściciel w tym domu na parterze w podwórku miał zakład — rozlewnię wody gazowanej i oranżady, w końcu podwórka miał dużą lodownię, gdzie duże bryły lodu leżały w trocinach. Miał furmanki z końmi, którymi pracownicy rozwozili w skrzynkach wodę i oranżadę w miasto. Jak rozpoczęła się wojna właściciel z żoną pozostał w swoim domu, w którym była rozlewnia. A dorosła pełnoletnia ich córka z narzeczonym, czy z mężem, już nie pamiętam dokładnie, prawdopodobnie uciekli do Rosji. Po jakimś czasie właściciela z żoną Niemcy zabrali do getta. Któregoś dnia, jak Niemcy prowadzili kolumnę żydów ulicą Zarzeczną, dwóch mężczyzn wbiegło do podwórka w którym mój ojciec, w domu właściciela był dozorcą, może jeden z nich był i właścicielem nie pamiętam. Pamiętam jak ich dwóch nocowało w naszym pokoju, jeden z nich był schowany pod moim łóżkiem, a drugi pod łóżkiem rodziców, ze słów ojca pamiętam jak nastąpiła noc, ojciec ich dwóch odprowadził w tym podwórku na strych po coś. A z rana ojciec otworzył im bramę, jak Niemcy prowadzili kolumnę Żydów do pracy, oni przyłączyli się do kolumny. Po jakimś czasie ojciec w Wilnie na ulicy widział w kolumnie właściciela, który szedł do pracy, zbliżywszy się do ojca powiedział: „Józef, nas na pewno powiozą któregoś dnia na Ponary”. Od tamtego spotkania ojciec go nie widział. /…/

Właściciel młyna z synem na rowerze, imię syna co zapamiętałam to Rufka. Jego ojciec był właścicielem młyna w Wilnie na Belmoncie. Oni mieszkali na tym samym podwórku co ja, mieszkaliśmy obok siebie, dzieliła nas tylko ściana. Ja z tym chłopczykiem bawiłam się w dzieciństwie. Któregoś dnia przyszli Niemcy do podwórka, wyprowadzili wszystkich i ustawili nas w dwa rzędy, ja jako dziecko z ojcem i mamą stanęliśmy naprzeciw nich, a w środku chodził Niemiec. W którymś momencie Rufka podbiegł do mnie i mi wręczył mały komplet sztućców, mały nożyk, małą łyżeczkę i widelczyk. Od tamtego czasu nic o nich nie wiem. To wszystko co zapamiętałam z czasów okupacji niemieckiej mając 5 lat. /…/

Żona właściciela z dorosłą córką (B. Bernstein).


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem