Daleka droga do Gwatemali

Dziadek był sierotą. Wyjechał z Polski, ponieważ nie miał rodziny, nie miał paszportu, dostał się na statek nielegalnie i tak dopłynął na Kubę. Potem przeniósł się do Gwatemali.

Wide guatemala grunge flag sjpg1162

„Żydowscy imigranci, których tradycje żydowskie są wciąż obecne, przybyli na początku XX wieku z Niemiec i krajów Bliskiego Wschodu, a następnie w 1920 latach przybyli Żydzi wschodnioeuropejscy. Wielu spośród tych ostatnich przybyło drogą przez Kubę i traktowało Gwatemalę wyłącznie jako miejsce tranzytowe, dzięki któremu mogli uzyskać wizy do Stanów Zjednoczonych.” [Encyklopedia Judaica, „Gwatemala”]


Potomkowie tych wschodnioeuropejskich Żydów pojawili się u nas pewnego deszczowego, zimnego wieczoru. Mama i jej trójka nastoletnich dzieci, częściowo jeszcze śpiących po długich zmaganiach z podróżą. Dziadkowie obojga rodziców pochodzą z Polski. Z różnych miejscowości. Spotkali się już na miejscu, w Gwatemali, tam wzięli ślub. Podczas rozmowy udało nam się ustalić trochę danych osobowych, skąd pochodzili, kiedy się urodzili, kto był czyim dzieckiem, czy mieli rodzeństwo.  


„Dziadek był sierotą. Wyjechał z Polski, ponieważ nie miał rodziny, nie miał paszportu, dostał się na statek nielegalnie i tak dopłynął na Kubę. Potem przeniósł się do Gwatemali.” Kiedy rozmawiamy o drugiej rodzinie, dziadku ze strony taty, opowieść brzmi podobnie. „Dziadek i jego bracia nie mieli rodziny, byli sierotami. Płynęli bez paszportów, na Kubę, potem przenieśli się do Gwatemali” „Po przyjeździe do Gwatemali dziadek sprzedawał na ulicy cygara, które sam robił. Potem założył sklep. Jego bracia od razu po przyjeździe z Kuby pojechali gdzieś dalej.” Na Kubie pracował prawdopodobnie na plantacjach tytoniu. Z całej opowieści wyłania się powoli obraz dobrze zorganizowanego wywozu małych chłopców, taniej siły roboczej, na Kubę – do „lepszego świata”. Sieroty, które nie miały gdzie się podziać w dalekiej Polsce. Jak inaczej udałoby się trójce chłopców dostać na statek, bez pieniędzy, bez dokumentów? Bo dziadkowie naszego gościa, mieli wtedy 9 i 10 lat.

Nasz gość patrzy na nas wielkimi oczami. Przez chwilę milczy i w końcu: „Boże, oni byli tacy mali! Młodsi niż... – jej spojrzenie biegnie ku córce, która właśnie zasnęła na krześle. – Tak ciężko pracowali… Zupełnie tak o nich nie myślałam! Dla mnie byli od zawsze moimi dziadkami... Teraz mam dużo więcej pytań, na które chcę znaleźć odpowiedź. Dziękuję wam za to.”

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem