Emanuel Ringelblum

Emanuel Ringelblum — twórca jedynego w okupowanej Europie Podziemnego Archiwum Getta Warszawy

Pamiętać będziemy Emanuela Ringelbluma jako twórcę jedynego w swoim rodzaju w okupowanej Europie Podziemnego Archiwum Getta Warszawy, gromadzącego wszystkie ważne informacje o losie polskich Żydów. Stworzył pamięć narodu. Towarzyszył swojemu ludowi. Odmawiał wyjazdu na Wschód po wybuchu wojny. Nie chciał opuszczać getta warszawskiego.

O Archiwum mówił, że jest sumieniem getta. Zbiór dokumentów miał pokazać nie tylko los Żydów, ale również, co podkreślał, ich honor i siłę w cierpieniach. To, co robił „Oneg Szabat”, z czasem coraz bardziej przypominało bogobojne dzieło chewra kadisza, bractwa pogrzebowego. Ringelblum dbał, by śmierć narodu była starannie udokumentowana, a pamięć pomordowanych otoczona została należną czcią. Pragnął, by skryte w ziemi świadectwa po latach mogły wykrzyczeć prawdę o Zagładzie. 

Emanuel Ringelblum był marksistą, radykalnym lewicowcem, działaczem Syjonistycznej Partii Robotników Syjonu (Poalej Syjon). Był miłośnikiem kultury i historii Żydów, oddanym językowi jidysz, którym mówiły masy ludowe. Przez wiele lat uczył w żydowskich gimnazjach. Kariera akademicka była dla niego, Żyda, zamknięta. Wierzył w konieczność rozwijania kultury proletariackiej. W swoich badaniach pokazywał współzależność losów Polaków i Żydów oraz kultur polskiej i żydowskiej. Organizował ogólnonarodową akcję zbierania dokumentów źródłowych żydowskich gmin. Zachęcał do prowadzenia badań nad historią żydowskiej architektury i kultury materialnej Żydów. Organizował, i to wyjątkowo sprawnie, warszawski oddział JIWO – Żydowskiego Instytutu Naukowego. Angażował prowincjonalnych inteligentów żydowskich do pisania lokalnych historii i współpracował z Żydowskim Towarzystwem Krajoznawczym, zachęcając do poznawania kraju, w tym „żydowskich miejsc”, i do bliskości z naturą.

Był człowiekiem misji i społecznego zaangażowania. Organizował m.in. edukację dla dorosłych, ludowe uniwersytety dla robotników. W 1930 roku wspierał towarzystwo kredytowe, oferujące nisko oprocentowane pożyczki, które udzielono mieszkańcom 870 miasteczek. Gdy wydalono w październiku 1938 roku z Niemiec Żydów-obywateli polskich, w kilka tygodni zorganizował z ramienia Jointu sprawnie działający obóz w Zbąszyniu dla przesiedleńców. W getcie był jednym z głównych koordynatorów Żydowskiej Samopomocy Społecznej, organizował komitety domowe, kuchnie dla głodujących, grupy opiekuńcze. 

Powołał w getcie konspiracyjny zespół badawczy „Oneg Szabat” – radość soboty – złożony z osób o różnych przekonaniach i politycznych afiliacjach, od ortodoksów, działaczy syjonistycznych lewicowej partii Poalej Syjon po bundowców i komunistów. Archiwum zawierało wywiady, świadectwa, informacje dostarczane przez najróżniejszych ludzi z możliwie wielu środowisk i miejscowości. Dodać trzeba, że każdy dokument, który trafił do Archiwum, przechodził przez jego ręce. Ustalał z zespołem cele i techniki badań, sam dobierał współpracowników.

Wiedział, że musi spisać historię wszystkich cierpiących, przede wszystkim ludu, biednych i najsłabszych. Pisał historię dla swojego narodu i z udziałem swojego ludu. Nauka miała być tworem w pełni ludowym, robionym dla mas i korzystającym z wiedzy mas.

Pozostawił po sobie wiele książek i artykułów, między innymi o udziale Żydów w powstaniu kościuszkowskim, wydał też cząstkową historię warszawskich Żydów. Dwa najważniejsze dzieła napisał w czasie wojny. Jedno to Kronika getta warszawskiego – niezwykły dokument sporządzony językiem zewnętrznego obserwatora, drugie to Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej. Tę ostatnią, przejmującą i bolesną pracę pisał już w ukryciu, w bunkrze przy ulicy Grójeckiej.

Ringelblum pozostaje dla mnie kimś wyjątkowym. Łączył, co dzisiaj nie uchodzi, aktywność społeczną i polityczną z pracą badawczą. Był najgłębiej lojalny wobec swej partii, ale pozostawał gotowy do współpracy z każdym, kto miał dobrą wolę. Z powołania był badaczem, ale nie chciał się odgrodzić od świata murem naukowości. Chciał, by rzetelne uprawianie historii było dziełem jak najszerszych grup. Wierzył w demokratyczny socjalizm i sprawiedliwość, marzył o świecie bez antysemityzmu. Był kimś, kto niepokoił, swoją energią budował kolejne instytucje. Musiał być lubiany i ceniony. Stworzył archiwum podziemnego getta, dzieło, które jak chciał, stało się własnością całego narodu żydowskiego. Tu już nie było miejsca na polityczne czy ideologiczne spory. Przy pracy nad dokumentowaniem Zagłady spotkała się po prostu żydowska inteligencja. Niemal wszyscy członkowie „Oneg Szabat” zostali zamordowani. Nie znamy wszystkich imion i nazwisk współtwórców Archiwum. Nie mamy ich zdjęć.

Ringelblum z żoną i synem, wydani przez polskiego szmalcownika, 7 marca 1944 roku trafili na Pawiak. Kilka dni później zostali rozstrzelani w ruinach getta. Nie znamy miejsca ich pochówku, nie znamy daty ich śmierci.

Wiemy, że Ringelblum, patron naszego Instytutu, żyje poprzez swoje dzieło. Siedzibą ŻIH jest ocalały mimo wojny budynek, w którym pracował. W naszych zbiorach znajduje się starannie konserwowane Archiwum. Jest ono pieczołowicie opracowywane i wydawane. W ten oto sposób Ringelblum i jego dzieło trwają pośród nas.


Prof. Paweł Śpiewak


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem